Oto garść recenzji z naszego występu na
Polskim Festiwalu Progresywnym Voyage 51.

-------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------



Recenzja ukazała się w miesięczniku TYLKO ROCK, nr 8/2002

-------------------------------------------------------------------------------------

Forgotten - miodzio :) Nagłośnienie całkiem selektywne (dużo zyskali na tym, ze maja tylko 1 gitarę), miks starych i nowych kompozycji. Jeden nowy utwór baaaardzo mi się podobał - motyw organowy po prostu zabija :) Chwilami trochę art rocka, chwilami trochę thrashu ;) Taki ten Tschissowy miks :)

Adam Kaliszewski (20 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------

Forgotten ( a może Abraxas???:)) - jak dla mnie gwiazdy nie tylko pierwszego dnia, całego festiwalu, tylko gwiazdy naszej rodzimej sceny progowej. Warsztat muzyczny tego zespołu bardzo duży. Cieszyć może to ,ze Naamahy i Tragedy dość uważnie obserwowali ich poczynania na scenie, bo naprawdę jest się od kogo uczyć. Jeżeli idzie o sam koncert - mniam, mniam i jeszcze raz mniam. Ex-Abraxasowcy w formie bardzo dobrej - Mak na perce i Błaszczyk na klawiszach - można powiedzieć, że to liderzy tego zespołu ( nie tylko na papierach, ale także na scenie). Zwłaszcza ich dyskusje słowne prowadziły do lekkiego uśmiechu na twarzy słuchaczy. Oczywiście nie można zapomnieć o pozostałych członkach zespołu, o Przemku grającym na gitarce, oraz basiście Tomku. Że tak powiem od serca, zespól ten momentami dość Abraxujący, momentami grający dość szybko i ostro, wywołał u mnie dość duże emocje (ostatnio panom z DT tej cechy zabrakło). Ehhh, w ogóle nie ma się co rozpisywać więcej. Zespól bardzo dobry, więcej takich w naszym kraju i możemy mówić, ze mamy dość dobra scenę progowa. Jest jeden minus - wokal - zresztą zespól sam o tym wie i już dość długo poszukuje osoby na miejsce śpiewaka. Problem w tym, że na dzień dzisiejszy w Polsce ciężko będzie wyszukać osoby o dobrym śpiewie. W sumie można by zaprosić do współpracy niejakiego Adama Ł., ale to jest chyba tylko marzenie. A nawet jakby tak się stało, to chyba pod innym szyldem...

Beny82 (21 lipca 2002)
http://forum.rockmetal.pl/topic_show.pl?pid=85841#85841

-------------------------------------------------------------------------------------

Forgotten - no i tu odleciałem - co tu dużo mówić najlepszy koncert tego dnia. Piękna muza, momentami bardzo przypominająca Abraxas z pierwszej płyty :-)) i więcej nie będę pisał bo był i wspaniali i to trza usłyszeć:-) (ale wazelina:-)))

Wojtas (22 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------

Forgotten ...dobrze mi się spało ..a jak już zaliczyłam drzemkę to mniej głowa bolała i jakoś humor się poprawił tak ogólnie ale na początku byłam uważnym słuchaczem ...stwierdzam jedno ...niezłe jazdy musieli mieć członkowie zespołu jak tworzyli swoje utwory :) (zasnęłam sobie ze zmęczenia a nie z nudów)

Margit (22 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------

Forgotten - [...] IMO był  to najjaśniejszy występ na V51, nawet mimo kilku wpadek. Zespół zaprezentował dojrzałe, ciekawe kompozycje i naprawdę wysokie umiejętności instrumentalne (jestem pod szczególnym wrażeniem gry sekcji, zwłaszcza w zajebistym kawałku na bas i perkusję). Grupie brakuje na pewno dobrego wokalisty (choć musze przyznać, ze basista wypadł w tej roli całkiem poprawnie, dla mnie to jednak trochę za mało...), przyznam tez ze muzycznie te bardziej zakręcone, instrumentalne momenty zrobiły na mnie nieporównanie lepsze wrażenie niż aranżacje "pod
wokal".

Trochę tez rozczarowała mnie postawa klawiszowca, który grał jakoś
tak zupełnie bez zaangażowania i jakby od niechcenia, co nie znaczy, że źle... Ogólnie jednak wrażenie bardzo pozytywne, a zespół prezentuje naprawdę światową klasę...

DrAlcibiades (22 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------
A mi postawa Marcina bardzo się podobała (motyw, gdy poszedł sobie na widownię  posłuchać swoich kolegów był rozbrajający :>))))) ). Gość ma specyficzne  hm.. poczucie  humoru? Jak ktoś z nim chwilę pogadał, to wie o co chodzi ;>)). Ogólnie fajnie było posłuchać Przemko i s-ki na żywo - zagraliście porządny koncert :>)))

MarCin (22 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------

[...] na scenie
montowała się ostatnia tego wieczoru, poznańska formacja folk-progmetalowa Forgotten z bardzo dobrym gitarzysta Przemko Skalcem (znanym także z folkowych "Zagonów") w składzie. Opóźnienie spowodowane był o montażem nietypowego i bardzo rozbudowanego zestawu perkusyjnego - ale warto było!!! Zaczęli rootsowo i flecikowo by przejść we wspaniały i technicznie zagrany progmetal - już od pierwszego kawałka ("Legenda") słychać było, ze na żywo są lepsi niż na niedawno wydanej demówce. Z przyczyn technicznych wokalizował basista ale w sumie niewiele i
przez dłuższy czas grali wspaniale instrumentale przechodząc od balladowego artrocka przez jazz, elementy etniczne aż do thrashu... Zasłużone brawa zebrał jeden z nowszych kawałków złożony z czterech przeciwstawnych części zręcznie połączonych w całość, był o interakcyjne wybijanie rytmu z publiką - a perkusistę Forgotten maja świetnego, nie skłamię, jeśli napisze, ze to polski Lombardo.

Pod koniec zagrali pinkfloydującą "Apokalipsę", progowa "Ćmę", kapitalny kawałek tylko na bas i perkusje, jeszcze dwa majstersztyki progmetalowe i jazzowa balladę, podczas której klawiszowiec przedstawił skład...

Forgotten bardzo milo mnie zaskoczyli - był i bezsprzecznie najlepsza kapela tego dnia, generalnie cala impreza udana, mimo ze ludzi nie było zbyt wiele (ale za to przyszli ludzie konkretni, którzy wiedzieli na co idą i nie pochlali się potem pod klubem) i akustyka
ostro szwankowała - poprawiła się troszkę dopiero na Forgotten.

Koncert skończył się kiele północy.


Ziutek (21 lipca 2002)
MUZYKANT - lista dyskusyjna poświęcona muzykowaniu ludowopodobnemu

-------------------------------------------------------------------------------------
Forgotten - najlepszy występ tego dnia, świetne luzackie zachowanie Marcina za klawiszami, polski Clive Nolan ;-) tez w dobrej formie. Ta urocza blondynka co to Was kamerowała wydatnie podnosi hm...hm.. atrakcyjność wizerunku zespołu, ale textów to niech już ona nie pisze please, zaklinam Was na skamieniałego gnoma !!! ;-)))) Reasumując: Przemku, zarządziliście w ów wieczór, brawo!

Dobas (22 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------
Forgotten - całkiem fajnie zagrali, choć zachowanie klawiszowca wzbudziło we mnie pewien niesmak (podobnie jak jego solówki polegające na powtarzaniu trzech dźwięków przez 15 sekund) musze przyznać ze legenda jest zdecydowanie najchwytliwszym utworem tego festu.

Kaesh (23 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------
[...] P.S. Co do Bronxu: jak już wspomniałem w innym poście, ich koncert wg mnie urywał dupę i, prócz Forgotten, podobał mi się naj-najbardziej ze wszystkich kapel, które miałem okazje na V51 obejrzeć.

Tomasz 'Sulaco' Baldowski (23 lipca 2002)
TDOE - The Dance Of Eternity - Polska Lista Dyskusyjna Fanów Dream Theater

-------------------------------------------------------------------------------------
[...] poznański Forgotten [...] bardzo mile mnie zaskoczył. Owszem, ich muzyka, będąca umiejętnym połączeniem brzmień bardziej progresywno-rockowych z cięższymi, metalowymi, podobała mi się już wcześniej, ale nie wychodziło to poza takie nieco ostrożne "podoba się". Na koncercie za to wypadli rewelacyjnie. Przede wszystkim w końcu było dobrze słychać wszystkie instrumenty, co znacznie ułatwia odbiór muzyki, ale najważniejsze jest to, co muzycy na tych instrumentach wyczyniali. Forgotten zagrało kilka utworów ze swojej demówki i kilka zupełnie nowych, dzięki którym mieliśmy możliwość posłuchania większej ilości kawałków instrumentalnych. A te wypadły naprawdę świetnie - połamane rytmy, zmiany nastroju, popisy solowe, a wszystko to w kompozycjach bardzo spójnych i odegranych bardzo sprawnie, a przy okazji z dbałością o wielowymiarowość kompozycji i indywidualizm instrumentów. Nieco gorzej było z kawałkami śpiewanymi, bo zespół jeszcze nie znalazł nowego wokalisty, a obecny nie radzi sobie najlepiej. Chociaż tak naprawdę istota problemu leży moim zdaniem w tym, że powierzając główną rolę wokaliście, zespół traci cały urok swoich urozmaiconych kompozycji, bo partie śpiewu nie są przesadnie zajmujące, ani harmonicznie, ani rytmicznie, a ciągną za sobą resztę zespołu, powodując przeciągłe, nieco nudnawe fragmenty. Jako niespodziankę zagrano utwór na bas i perkusję, skomponowany specjalnie z myślą o festiwalu, rozpoczynający się jak słynne bouree J.S. Bacha (wyraźnie popularne w progresywnych kręgach), obfitujący w karkołomne wyczyny instrumentalistów, a przy okazji (co niestety nie jest regułą) bardzo miły do słuchania. Na koniec "Trytony" - bardzo udany kawałek, posiadający krótkie partie wokalne i rozbudowaną część instrumentalną - bardzo dobry przykład umiejętnego zastosowania śpiewu - i pierwszy dzień festiwalu dobiegł końca.

Autor: Do Diabła (22 lipca 2002)
http://www.rockmetal.pl/relacje/voyage.51.02.html

-------------------------------------------------------------------------------------

Doktorek: Na ostatni tego dnia Forgotten przyszło nam całkiem długo poczekać, ale opłaciło się… Po pierwsze dlatego, że grupa zabrzmiała naprawdę przyzwoicie od strony technicznej, a po drugie, ponieważ posiadający już przecież spore doświadczenie muzycy dali naprawdę porywający koncert. Dojrzałe i interesujące kompozycje, w umiejętny sposób łączące elementy tradycyjnego art-rocka z bardziej metalowymi brzmieniami i popisowa gra sekcji to zdecydowanie największe atuty zespołu, choć pozostałe elementy ich muzyki prezentowały się również interesująco. Trochę słychać było brak dobrego wokalisty, jednakże występujący w tej roli basista, Tomek Szmidt, sprawował się co najmniej przyzwoicie. Tym bardziej, że Forgotten postawili w głównej mierze na instrumentalne kompozycje, co wyszło chyba wszystkim na dobre, bowiem w tych zespół spokojnie równa się ze światową czołówką. Piorunujące wrażenie zrobiła przygotowana specjalnie z myślą o festiwalu, kompozycja na bas i perkusję, ale pozostałe niewiele jej ustępowały, tak więc nawet mimo małej wpadki w środku występu, zaliczam ten koncert do bardzo udanych.

Dobasisko: Taaaaa... Forgotten to był prawdziwy „killer” tego wieczoru. Polecam wszystkim demówkę zespołu – „Legenda”, o której coś by trzeba napisać na Caladanie, jeśli kapela się zgodzi. Na wspomnienie zasługuje zapewne świetne, luzackie zachowanie się Marcina (tak, tak - tego od Abraxas) za klawiszami, tudzież gitarowego Przemka. Mogliby chłopoki bardziej popracować nad textami, ale i tak jest zacnie. Uroczy progmetal z małymi (takimi tyci, tyci - wpływami folku :-)) - warto posłuchać.

Autorzy: DrAlcibiades & Dobas (3 sierpnia 2002)
http://www.caladan.art.pl

-------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy dzień zamykał poznański Forgotten, w którego skład wchodzą m.in. byli muzycy Abraxas. Bez wątpienia mieliśmy tu do czynienia z progmetalem, w którym nie brakowało technicznych fajerwerków i popisów poszczególnych muzyków. Co do tego występu mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony widać było że muzycy mają duży potencjał, wspaniałą technikę użytkową, a same kompozycje też nie były najgorsze. Bardziej raziły mnie nadmierne popisy basisty i perkusisty (ten drugi pod wyraźnym wpływem Portnoy'a czerpał garściami z jego gestów i wizerunku scenicznego), falszujący czasami wokal i mierna postawa klawiszowca, który raz chciał być front-manem (co mu cieńko wychodziło), a drugim razem siedział znudzony za klawiszami i wegetował (może lepsza byłaby wideo konferencja - przynajmniej z domu by się nie musiał ruszać). Forgotten zagrał głównie materiał z dema "Legenda" oraz kilka nowych kawałków (w tym wspólny występ basisty i perkusisty, w którym rozbawić mógł świetnie wpasowany motyw "Bonanzy"). I tak późną nocą zakończył się pierwszy dzień Voyage 51.

Autor: JeździecBezNogi (sierpień 2002)
http://www.pvp.art.pl/koncerty.php?id=2
-------------------------------------------------------------------------------------

 

Wróć do:
-----------
Główna